Kominy ceramiczne – jak eksploatować?

Oceń
(1 głos)

Statystyki mówią, że kotły CO na paliwa stałe w ponad 90 proc. podłączone są do ceramicznych kominów. Te zaś dzielą się na dwa typy – tradycyjne, murowane z cegły pełnej i nowoczesne, wykonane z kształtek ceramicznych, niejednokrotnie ocieplonych wełną mineralną. Niezależnie od tego, jak je zbudujemy, ich wartość przekracza często wartość kotła, a remont – poza kosztem – jest uciążliwy w normalnie użytkowanym budynku. Jak więc dbać o komin ceramiczny, żeby posłużył nam długo?

Podejmując decyzję o budowie domu jednorodzinnego, już na etapie warunków zabudowy wiemy, jaki system ogrzewania zastosujemy w naszym wymarzonym domu. Pomimo powszechnej dostępności gazu ziemnego, a także coraz większej popularności Odnawialnych Źródeł Energii (OZE), paliwa stałe wciąż stanowią większość, jeśli chodzi o wybór systemu zasilania centralnego ogrzewania w mieszkaniach i domach jednorodzinnych (patrz fot. 1.). Szczególnie widać to na wsiach, czy miejscowościach podmiejskich (suburbiach), gdzie dostęp do gazu ziemnego na zaledwie 20 proc. budynków, zaś centralne ogrzewanie – ponad 60 proc.

Węgiel rządzi

W domach jednorodzinnych, zarówno starych, jak i nowych, niepodzielnie panuje ogrzewanie na węgiel kamienny. W nowszych domach instalowane są najczęściej wysokosprawne kotły na ekogroszek z palnikiem retortowym lub – coraz popularniejszym – palnikiem rynnowym. Oba wykorzystują w procesie spalania nadmuch powietrza, co pozwala uzyskać wysoką temperaturę spalin oraz dokładne dopalanie wydzielających się gazów. Podobną zasadę spalania wykorzystują coraz powszechniej stosowane kotły na pellety, zrębki, zboża, czy pestki owoców. Wyposażenie kotłów w podajniki zasypowe powoduje, że obsługa ogranicza się do wsypania paliwa raz na kilka dni i wybranie popiołu.

Dosyć dobre rezultaty energetyczne daje również spalanie węgla – orzecha, groszku, czy też miału – w kotłach z tzw. górnym spalaniem. Wierzchnia warstwa żużlu i popiołu stanowi filtr dla spalającego się coraz niżej paliwa, pozwalając dopalić się gazom.

Skąd więc tak częste błędy w obsłudze tych kotłów, powodujące osadzanie się sadzy i smół na przewodach kominowych?

Błędy na etapie projektu

- Najwięcej problemów sprawia prawidłowe dobranie mocy kotła do przekroju i wysokości komina – mówi Dariusz Brodziak z firmy Metbud (Polskie Składy Budowlane). - Często kocioł jest przewymiarowany, więc nie osiąga właściwej temperatury pracy, skutkiem czego szybko się wychładza. Najpierw na ścianach kotła, a potem na ścianach komina osadza się sadza, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do znacznego zmniejszenia prześwitu komina, a nawet do jego całkowitego zatkania (fot. 2).

Fot.1 Rocznik statystyczny US w Warszawie, dane dotyczące ogrzewania domów.

Fot.1 Rocznik statystyczny US w Warszawie, dane dotyczące ogrzewania domów.

W takich sytuacjach pierwszą czynnością jest oczywiście wezwanie kominiarza, który (jeśli komin nie jest zapchany tzw. smołą szklistą – fot.3) skutecznie przeczyści komin, skasuje za usługę, a za chwilę sytuacja się powtarza. Co robić w takim przypadku?

Antoni Kamiński, mistrz kominiarski spod Wrocławia, odradza modernizację instalacji kominowej, która polega na zastosowaniu wkładu z rury stalowej.
- Często moi młodsi koledzy polecają „kwasówkę” jako lek na całe kominowe zło – śmieje się pan Antoni. - A prawda jest taka – piec dalej kopci, z rury w koninie cieknie smoła, a po kilku latach kosztowny stalowy wkład nadaje się do wymiany. Jedynym sposobem jest poprawa spalania w piecu. A komin z ceramiki jest najlepszym i najtrwalszym rozwiązaniem, prawidłowo użytkowany przetrwa wieki.

Stosunkowo prostsza wydaje się sytuacja, gdy przekrój komina jest zbyt mały. Wiele firm kominiarskich oferuje usługę tzw. frezowania komina, która polega na „rozwierceniu” średnicy komina specjalnym frezem, opuszczonym na linie. Metodę tę można również stosować przy oczyszczaniu komina z trudno usuwalnych smół szklistych.

Zapobiegać, potem czyścić

Doświadczeni instalatorzy zalecają w takich sytuacjach modernizacje instalacji CO, polegającą na zastosowaniu zaworu trój-lub czwórdrożnego. Zasada działania polega na tym, aby utrzymywać „na piecu” temperaturę powyżej tzw. punktu rosy (skraplania na ściankach kotła) zawór ten miesza gorącą wodę z kotła z zimną, powracającą z instalacji CO. W taki sposób utrzymując na piecu temperaturę 60-70 stopni Celsjusza, jesteśmy w stanie kierować tylko część ciepłej wody do instalacji i utrzymywać temperaturę na grzejnikach nawet od 30 st. C. Innym sposobem jest oczywiście wymiana przewymiarowanego źródła ciepła.

Oba sposoby mają na celu takie podniesienie temperatury w kotle, aby gazy wydzielające się z paliwa stałego dopalały się w pełni, zaś temperatura zarówno kotła, jak i komina była wyższa od temperatury otoczenia, co zwiększa tzw. cug. Poza wypalaniem gazów, wyższa temperatura nie pozwala na osadzanie się tzw. smoły szklistej, która potrafi skutecznie „zakleić” komin. Innymi słowy - trzeba umieć w kotle palić.

Fot.2. Komin zatkany sadzą (www.czysteogrzewanie.pl).

Fot.2. Komin zatkany sadzą (www.czysteogrzewanie.pl).

-Podczas początkowej fazy palenia (od 30 do 60 minut) występuje kondensacja pary wodnej zawartej w spalinach zarówno na ściankach komory spalania, jak i komina. Ta „smoła” to woda wraz z sadzą i niespalonym pyłem z paliwa i popiołem. Rodzaj paliwa niewiele wpływa na to zjawisko - podkreśla Jerzy Zembrowski z Bazy Doradztwa Budowlanego (www.forumbudowlane.pl). - Jeśli chcemy te negatywne zjawiska zminimalizować to: 1. Stosujmy wyłącznie opał suchy, 2. Rozpalajmy kocioł dynamicznie, żeby szybko go rozgrzać, 3. Nie stosujmy dławienia spalania. To modna tendencja wśród ludzi mających mgliste pojęcie o procesach fizyki budowli. Po rozgrzaniu kotła, możemy lekko zmniejszyć tempo spalania, ale utrzymujmy, aż woda podgrzeje się do wymaganej temperatury, potem można przydławić, ale nie dokładajmy świeżego drewna – niechaj żarzy się to już odgazowane. Przydławenie musi zapewniać pewien minimalny dopływ powietrza.

Nie wypalaj sadzy w kominie!

Raz na jakiś czas jednak dochodzi do zapchania komina. A to zabraknie prądu, przestanie działać wentylator nadmuchowy, a paliwo w kotle zamiast się palić zacznie się destylować wydzielając dużą ilość dymu, sadzy i smół. A to zapomnimy o zaleceniach dotyczących właściwego palenia, użyjemy mokrego lub słabego jakościowo paliwa. Co wtedy zrobić?

- Na pewno nie należy próbować samemu przetykać komina. Jest to nie tylko niezgodne z prawem, ale bardzo niebezpieczne - mówi Antoni Kamiński. - A już szczególnie destrukcyjnie na instalację kominową wpływa praktykowane jeszcze na wsiach tzw. wypalanie sadzy, które polega na podpaleniu u nasady komina, np. w otworze inspekcyjnym, wiązki słomy, bądź też szmaty nasączonej ropą. Niekontrolowane spalanie sadzy w kominie potrafi go rozgrzać do temperatury od 800 do nawet 1200 stopni Celsjusza. Kominy ceramiczne się rozszczelniają, iskry lecą na drewniane elementy więźby dachowej i pożar gotowy.

Nawet jeśli uda nam się uchronić od pożaru, to wysoka temperatura potrafi trwale uszkodzić komin. Na ścianach komina pojawiają się żółto-czarne wykwity, a w pomieszczeniach czuć dym, a czasem nawet czad, który jest śmiertelnie niebezpieczny. Remont komina to spory wydatek, wiążący się w dodatku ze skomplikowanymi i... niezbyt czystymi pracami rozbiórkowymi.

Zdarza się jednak, że komin jest zapchany tzw. smołami szklistymi - twardą mazią, której nie jest w stanie usunąć żaden sprzęt kominiarski. - Wtedy stosujemy tzw. kontrolowane wypalanie komina - mówi kominiarz Kamiński. - Polega ono na etapowym spalaniu, najczęściej za pomocą odpowiednich palników gazowych, sadzy i smoły. Zaczynamy wypalanie od góry, nie dopuszczając do wytworzenia się w kominie wysokich temperatur. Jest to czynność czasochłonna i musi być wykonywana przez 2-3 osoby, które obserwują proces spalania, a w razie konieczności są w stanie w każdej chwili go przerwać Po takim wypalaniu komin nie traci swoich właściwości.

Autor: Maciej Skoczylas
Ceramika Budowlana nr 1-2/2014

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem